Wszystkiego Najlepszego.- szepnęła i zdmuchnęła świeczkę,
którą umieściła w czekoladowej babeczce. To jedyne świętowanie na jakie mogła
sobie pozwolić Hermiona jako nowa dyrektorka Hogwartu. Dziś kończyła 28 lat i
pomimo tego, że wojna została zażegnana, była Gryfonka straciła podczas niej
zbyt wiele. Rodziców, z którymi mogłaby teraz spędzać ten wyjątkowy dzień,
przyjaciół i ukochanego Ronalda, który poświęcił dla niej życie. Mianowicie
kiedy Bellatrix rzuciła w jej kierunku Avadę rudzielec zasłonił ją swoim
własnym ciałem, a wściekła pani Weasley zabiła Belle. Jednak to i tak nie
przywróciło Ronaldowi życia. Oczywiście mogła je spędzać również z Harrym i
Ginny, ale miała dosyć patrzenia na szczęśliwą parę. Nie była zła na nich za
to, ze znaleźli szczęście. Po prostu za dużo ją dobijało wspomnień, kiedy
patrzyła na tą dwójkę. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że Ron był jej jedyną
opcją. Mimowolnie po jej policzku poleciało kilka łez. Wstała z fotelu i po raz
kolejny spojrzała na portret byłego dyrektora Albusa Dumbledor’a, który
szczerze uśmiechał się do niej i patrzył przenikliwymi niebieskimi oczami znad
okularów połówek. Długimi, smukłymi palcami przeczesywał siwą brodę i po raz
kolejny się do niej uśmiechnął.
- Dziękuję profesorze.- wychrypiała przez łzy i o mało co nie dostała zawału kiedy ktoś wparował do gabinetu z ogromnym hukiem. Nie wierzyła własnym oczom. Do gabinetu wszedł zmarły Mistrz Eliksirów w swoich mrocznych szatach. Stała tam z otwartą buzią nie wiedząc co powiedzieć.
- Ale.. jak… jak… p-profesorze..
- Zamknij te buzię Granger, bo wyglądasz jeszcze bardziej idiotycznie niż zwykle.- warknął.
Kiedy usłyszała jego baryton wyciągnęła różdżkę, przycisnęła go do ściany i przyłożyła mu koniec różdżki do gardła. Mistrz Eliksirów był widocznie bardzo zaskoczony, bo nawet nie zdążył wyjąć swojej różdżki.
- Co profesor Dumbledore powiedział na widok Twojego patronusa? – Hermiona nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że powiedziała do swojego profesora na ty. Poza tym przecież nie jest jej profesorem od dobrych 10 lat.
- „Lily, po tym wszystkim?” – Hermiona zastanawiała się nad jeszcze jednym pytaniem, ale nie była pewna czy on to pamięta.
- Co ci powiedziałam za nim umarłeś? – wyszeptała przez łzy.
- „Jesteś dla mnie ważny, Severusie” – na tą odpowiedź Hermiona odsunęła się od Mistrza Eliskirów, aby po chwili rzucić mu się w ramiona. Snape nie chętnie odwzajemnił uścisk, po czym odepchnął ją od siebie i zaczął chodzić od jednej ściany do drugiej drapiąc się po podbródku.
- Który mamy rok?
- 2007 – dziewczyna z każdą chwilą coraz bardziej martwiła się o Severusa.
- Dumbledor nadal nie żyje?
- Tak, Severusie o co chodzi? Jak to się stało, że Ty...
- Granger! Nie przypominam sobie, żebyśmy przeszli na TY! – warknął wściekł.- 20 punktów od Gryffindoru.
- Niestety, profesorze, ale nie może mi pan odbierać punktów.- na jej twarzy pojawił się drwiący uśmieszek godny samego Mistrza Eliksirów.
- Z jakiej to racji?- posłał jej jedno z tych spojrzeń, po którym powinna już stać w płomieniach, ale ona nadal stała nie wzruszona.
- Ponieważ jestem nową dyrektorką Hogwartu. – Mistrz Eliksirów zrobił się blady, jeżeli to w ogóle możliwe przy jego karnacji. Usiadł zrezygnowany na krześle. Hermiona poszła w jego ślady i usiadła w fotelu dyrektorki.
- Nie jesteś przypadkiem za młoda, Granger?
- Mam 28 lat, według Minerwy jest to wystarczająco, abym objęła tę posadę.- Snape tylko prychnął. Ta Minerwa nigdy nie była przy zdrowych zmysłach, ba! W końcu była opiekunką Gryffindoru. Przez dłuższą chwilę siedzieli w ciszy. Hermiona chciała ją przerwać, lecz Mistrz Eliskirów ja uprzedził.
- Długo nie pobawisz się w dyrektora, bo Dumbledore też nie długo wróci.- Hermiona znowu szeroko otworzyła usta, ale po tym jak Snape spojrzał na nią jak zwykła miał patrzeć na Rona zamknęła usta zdając sobie sprawę jak idiotycznie wygląda.
- Profesorze, mógłby mi Pan wytłumaczyć o co chodzi? – Snape jęknął z niezadowolenia.
- Dobrze, Granger. W końcu zasłużyłaś na prawdę. – Gryfonka poczuła narastające podniecenie w okolicy podbrzusza z tego powodu, że wreszcie dowie się o co chodzi. Severus już miał zacząć opowiadać, ale wtedy zobaczył babeczkę ze zdmuchniętą świeczką wbitą w lukier. Nie pohamował swojego gniewu i złapał dziewczynę za ramiona.
- Co sobie życzyłaś, Granger!?- warknął tak przeraźliwie, a kiedy Hermiona spojrzała w jego oczy dostrzegła strach, ból, rozpacz i gniew, ogromny gniew.
- A co to ma z tym wspólnego, profesorze? – spytała nadal przerażona. Snape poczuł narastający gniew i myślał, że zaraz rozgromi tą głupią dziewuchę w jej własnym gabinecie.
- WIĘCEJ NIŻ MYŚLISZ IDIOTKO! CZY TE WŁOSY KOMPLETNIE PRZYSŁONIŁY CI UMYSŁ?! – teraz Gryfonce ze strachu zaczęły spływać łzy. Kiedy Mistrz Eliksirów zobaczył, że z jej dużych czekoladowych oczu lecą łzy, opanował się i puścił ją. Spytał jeszcze raz, ale tym razem spokojnie. – Co sobie życzyłaś, Her..Granger.- zawachał się przed wypowiedzeniem jej imienia, sam nie wiedział dlaczego.
Nowa dyrektorka Hogwartu otarła łzy, wzięła głęboki wdech i spojrzała po raz kolejny w ciemne oczy Mistrza Eliksirów.
- Powrotu wszystkich, który kochałam i którzy zginęli przez Voldemorta.- Severus nic nie odpowiedział tylko przywołał sobie kieliszek i butelkę Ognistej whisky. Nalał sobie jego ulubionego trunku po czym wypił całą jego zawartość kieliszka i patrzył na płomienie w kominku. Jeżeli to ona jest tą dziewczyną z przepowiedni, którą usłyszałem wraz z Lucjuszem to znaczy, że mam kompletnie przekichane.
„ Dziewczyna z mugolskiej rodziny, czarownica najmądrzejsza od czasu Roweny Ravenclaw, o czystym sercu wypowie w dniu swoich 28 urodzin życzenie, które spełni się i będzie miało nie wyobrażalną cenę… Voldemort będzie chciał jej magię”
- Dziękuję profesorze.- wychrypiała przez łzy i o mało co nie dostała zawału kiedy ktoś wparował do gabinetu z ogromnym hukiem. Nie wierzyła własnym oczom. Do gabinetu wszedł zmarły Mistrz Eliksirów w swoich mrocznych szatach. Stała tam z otwartą buzią nie wiedząc co powiedzieć.
- Ale.. jak… jak… p-profesorze..
- Zamknij te buzię Granger, bo wyglądasz jeszcze bardziej idiotycznie niż zwykle.- warknął.
Kiedy usłyszała jego baryton wyciągnęła różdżkę, przycisnęła go do ściany i przyłożyła mu koniec różdżki do gardła. Mistrz Eliksirów był widocznie bardzo zaskoczony, bo nawet nie zdążył wyjąć swojej różdżki.
- Co profesor Dumbledore powiedział na widok Twojego patronusa? – Hermiona nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że powiedziała do swojego profesora na ty. Poza tym przecież nie jest jej profesorem od dobrych 10 lat.
- „Lily, po tym wszystkim?” – Hermiona zastanawiała się nad jeszcze jednym pytaniem, ale nie była pewna czy on to pamięta.
- Co ci powiedziałam za nim umarłeś? – wyszeptała przez łzy.
- „Jesteś dla mnie ważny, Severusie” – na tą odpowiedź Hermiona odsunęła się od Mistrza Eliskirów, aby po chwili rzucić mu się w ramiona. Snape nie chętnie odwzajemnił uścisk, po czym odepchnął ją od siebie i zaczął chodzić od jednej ściany do drugiej drapiąc się po podbródku.
- Który mamy rok?
- 2007 – dziewczyna z każdą chwilą coraz bardziej martwiła się o Severusa.
- Dumbledor nadal nie żyje?
- Tak, Severusie o co chodzi? Jak to się stało, że Ty...
- Granger! Nie przypominam sobie, żebyśmy przeszli na TY! – warknął wściekł.- 20 punktów od Gryffindoru.
- Niestety, profesorze, ale nie może mi pan odbierać punktów.- na jej twarzy pojawił się drwiący uśmieszek godny samego Mistrza Eliksirów.
- Z jakiej to racji?- posłał jej jedno z tych spojrzeń, po którym powinna już stać w płomieniach, ale ona nadal stała nie wzruszona.
- Ponieważ jestem nową dyrektorką Hogwartu. – Mistrz Eliksirów zrobił się blady, jeżeli to w ogóle możliwe przy jego karnacji. Usiadł zrezygnowany na krześle. Hermiona poszła w jego ślady i usiadła w fotelu dyrektorki.
- Nie jesteś przypadkiem za młoda, Granger?
- Mam 28 lat, według Minerwy jest to wystarczająco, abym objęła tę posadę.- Snape tylko prychnął. Ta Minerwa nigdy nie była przy zdrowych zmysłach, ba! W końcu była opiekunką Gryffindoru. Przez dłuższą chwilę siedzieli w ciszy. Hermiona chciała ją przerwać, lecz Mistrz Eliskirów ja uprzedził.
- Długo nie pobawisz się w dyrektora, bo Dumbledore też nie długo wróci.- Hermiona znowu szeroko otworzyła usta, ale po tym jak Snape spojrzał na nią jak zwykła miał patrzeć na Rona zamknęła usta zdając sobie sprawę jak idiotycznie wygląda.
- Profesorze, mógłby mi Pan wytłumaczyć o co chodzi? – Snape jęknął z niezadowolenia.
- Dobrze, Granger. W końcu zasłużyłaś na prawdę. – Gryfonka poczuła narastające podniecenie w okolicy podbrzusza z tego powodu, że wreszcie dowie się o co chodzi. Severus już miał zacząć opowiadać, ale wtedy zobaczył babeczkę ze zdmuchniętą świeczką wbitą w lukier. Nie pohamował swojego gniewu i złapał dziewczynę za ramiona.
- Co sobie życzyłaś, Granger!?- warknął tak przeraźliwie, a kiedy Hermiona spojrzała w jego oczy dostrzegła strach, ból, rozpacz i gniew, ogromny gniew.
- A co to ma z tym wspólnego, profesorze? – spytała nadal przerażona. Snape poczuł narastający gniew i myślał, że zaraz rozgromi tą głupią dziewuchę w jej własnym gabinecie.
- WIĘCEJ NIŻ MYŚLISZ IDIOTKO! CZY TE WŁOSY KOMPLETNIE PRZYSŁONIŁY CI UMYSŁ?! – teraz Gryfonce ze strachu zaczęły spływać łzy. Kiedy Mistrz Eliksirów zobaczył, że z jej dużych czekoladowych oczu lecą łzy, opanował się i puścił ją. Spytał jeszcze raz, ale tym razem spokojnie. – Co sobie życzyłaś, Her..Granger.- zawachał się przed wypowiedzeniem jej imienia, sam nie wiedział dlaczego.
Nowa dyrektorka Hogwartu otarła łzy, wzięła głęboki wdech i spojrzała po raz kolejny w ciemne oczy Mistrza Eliksirów.
- Powrotu wszystkich, który kochałam i którzy zginęli przez Voldemorta.- Severus nic nie odpowiedział tylko przywołał sobie kieliszek i butelkę Ognistej whisky. Nalał sobie jego ulubionego trunku po czym wypił całą jego zawartość kieliszka i patrzył na płomienie w kominku. Jeżeli to ona jest tą dziewczyną z przepowiedni, którą usłyszałem wraz z Lucjuszem to znaczy, że mam kompletnie przekichane.
„ Dziewczyna z mugolskiej rodziny, czarownica najmądrzejsza od czasu Roweny Ravenclaw, o czystym sercu wypowie w dniu swoich 28 urodzin życzenie, które spełni się i będzie miało nie wyobrażalną cenę… Voldemort będzie chciał jej magię”
Już wtedy wraz z Lucjuszem zdecydowali, że nie powiedzą nic Czarnemu Panu na temat tej przepowiedni, bo Severus wiedział o kim mówi ta przepowiednia, a nie chciał jej śmierci. Nie chciał śmierci kolejnej niewinnej dziewczyny, która stała się w jakimś stopniu dla niego ważna. Musiał się liczyć z tym, że do świata żywych wróci jeszcze Dumbledore, bo w końcu kiedy Granger straciła rodziców to ten stary głupiec był dla niej jak ojciec. Ale nadal nie wiedział czemu on wrócił do żywych? Czyżby ta Gryfonka żywiła do niego jakieś uczucia? Spojrzał na nią, a ta patrzyła na niego zamglonym wzrokiem. Severus spojrzał w jej oczy i próbował dowiedzieć się coś o jej uczuciach. Dostrzegł troskę, podziw, szacunek, zakłopotanie, po czym Hermiona odwróciła wzrok.
Świeżo upieczona dyrektorka Hogwartu nie wiedziała co myśleć o tym wszystkim. Mistrz Eliksirów nic nie powiedział kiedy mu odpowiedziała na pytanie. Tylko siedział i patrzył pustym wzrokiem w ogień. Hermiona patrzyła na niego stęsknionym wzrokiem. Miała taką ochotę wtulić się w niego i zasnąć w jego ramionach, ponieważ był jedyną osobą , z którą rozmawiała od jakiś 3 lat. Czuła pustkę w sercu kiedy odszedł Ronald, ale nie tak wielką kiedy jej romans z Severusem został zakończony przez… właściwie Hermiona nie wie przez co. Pewnego wieczora wrócił z misji dla Voldemorta i kazał jej zerwać z nim wszelkie kontakty i jak najwięcej czasu spędzać w Hogwarcie u boku dyrektora, a nie jego. Po tym nie mogła się pozbierać, aż do wojny kiedy Ronald wyznał jej swoją miłość, a ona przyjęła go, bo był jedynym ratunkiem na szczęśliwe zakończenie, ale to też jej odebrano. Kiedy patrzyła na Snape zrozumiała, że to go kochała naprawdę i, że to jego kocha nadal i, że to przez niego ma ogromną pustkę w sercu. Kiedy Severus na nią spojrzał i ich oczy się spotkały, spojrzała jeszcze raz w głębie jego czarnych oczu. Tak bardzo go kochała, tak bardzo go pragnęła, tak bardzo czuła się z nim bezpieczna.
- Hermiono.- podskoczyła kiedy wypowiedział jej imię.- Dlaczego ja wróciłem?
- Nie rozumiem, Severusie.- skrzywił się lekko kiedy wypowiedziała jego imię.- Przepraszam, profesorze.
- Nie trudź się Granger, mówi mi po imieniu jak już musisz. Jakoś to zniosę.- i cała atmosfera wyparowała. Znów wrócił dupek z lochów, a jego ton znowu był lodowaty.
- Dobrze Severusie, ale nadal nie rozumiem co miało oznaczać to pytanie.- Severus nie spodziewanie wstał, podszedł do niej i nakazał, żeby wstała.
- Kochasz mnie? – szepnął jej w ucho muskając przy tym płatek ucha. Hermione przeszedł dreszcz, ale podobało jej się to. Czuła się jak na 6 roku podczas szlabanów.
- Myślę, że łatwo się domyśleć… Severusie.- ta dziewczyna wypowiedziała jego imię w taki sposób jaki robiła to kiedyś. O tak, ona potrafiła nim manipulować i podobało mu się to. Hermiona nie pewnie musnęła jego dolną wargę, a Snape uznając to za zaproszenie wbił się w jej usta. Ten pocałunek pokazywał emocje każdego z nich. Tęsknotę, ból, miłość i pragnienie bliskości drugiej osoby. Po chwili oderwali się od siebie i oboje spojrzeli sobie w oczy. Każdy z nich próbował wyczytać coś z tych spojrzeń, a Snape po raz kolejny otworzył się przed tą dziewczyną, lecz tym razem tego nie żałował.
Przerwał im pewien uradowany staruszek wchodzący do gabinetu.
- Severusie, Hermiono.